02.05.2018

TAG: 40 PYTAŃ KOSMETYCZNYCH

Witajcie!
Korzystając z tego, że jest chwilka wolnego czasu postanowiłam opracować jeden z tych najciekawszych TAG-ów  blogowych. Pytania dokładnie rok temu znalazłam u Basi z bloga basia-blog.pl.  Jeśli macie chęć zapraszam do odpowiedzi na swoich blogach i podlinkowania w komentarzu poniżej..


No to zaczynam!


1. Ile razy dziennie myjesz swoją twarz?
Minimum dwa razy dziennie, rano samą wodą i wieczorem z pomocą jakiegoś kosmetyku, kiedy muszę zmyć makijaż oczu.

2. Jaki masz typ cery?
Wydaje mi się że po prostu normalną z tendencją do przesuszania w niektórych miejscach.

3. Co jest obecnie Twoim ulubionym produktem do mycia twarzy?
Tutaj pewnie trochę zaskoczę. Nic typowego przeznaczonego do mycia twarzy. Ostatnio kilka razy pod rząd już kupiłam kremowy żel pod prysznic przeznaczony dla niemowląt i małych dzieci. Dokładnie zmywa makijaż, jest niedrogi, wydajny i bardzo łagodny.

4. Czy używasz peelingów do twarzy?
Tak, ale raz na 2-3 tygodnie, z uwagi na skłonność do rumienia.

5. Jaka to marka?
Totalnie losowa w przypadku  ziarnistych, ostatnio Marion z węglem bambusowym. I Lirene enzymatyczny.

6. Jakiego kremu do twarzy używasz?
Najczęściej żadnego. Zależy oczywiście w jakiej kondycji mam skórę. Raz w tygodniu nacieram buzię rozmaitymi olejkami.

7. Czy masz piegi?
Tak, na całej buzi. Ale takie bardziej typowe dla blond-rudych tzn jasne i nieregularne.

8. Używasz kremu pod oczy?
Czasami i to nie kremu a raczej żelu ziołowego. Kremy czasami piekły i podrażniały więc już ich nie kupuję.

9. Miałaś kiedyś problem z trądzikiem?
Mam stale, ale to raczej taki drobny uczuleniowy trądzik. I najzwyklejsze w świecie samoistnie zapychające się pory.

10. Używałaś kiedyś tabletek przeciwtrądzikowych?
Tak, miałam u dermatologa jedną kurację kilka lat temu. Jednak po tym postanowiłam zostawić  twarz w spokoju. 

11. Jakiego podkładu używasz?
Mam ostatnio dwa ulubione. Taki zupełnie taniutki Ingrid i True Match L'Oreal. Staram się  nie używać podkładu każdego dnia.

12. Co z korektorem?
Nie. Odznacza się na mojej karnacji i postarza.Nie trafiłam dotąd na dobry.

13. W jakiej tonacji jest Twoja skóra twarzy?
Neutralna w kierunku pomarańczowej latem.

14. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?
Nie znam się na tym :)

15. Czy wiesz, że maskary powinno się zmieniać co 3 m-ce?
Coś mi się obiło o uszy. Nie stosuję się do tego.Prędzej zasychają mi z powodu zbyt rzadkiego używania.

16. Jakiej maskary teraz używasz?
Avon True Color, ciemny brąz.

17. Sephora czy MAC?
Żaden z z tych.

18. Masz kartę pro do MAC?
Yyy, nie. xD

19. Jakich narzędzi używasz do aplikowania makijażu?
Nic szczególnego. Duży pędzel do pudru prasowanego. Małe pędzelki i gąbeczki do cieni. Podkład bezpośrednio wklepuję dłońmi.

20. Używasz bazy pod cienie?
Nie. choć domyślam się że pewnie wygląda to lepiej, szkoda chyba mi czasu i ryzyka podrażnienia kolejnym produktem.

21. Używasz bazy pod makijaż?
Nie, z tego samego powodu co i bazy pod cienie. No chyba że mam akurat przesuszoną skórę a bardzo zależy mi na nałożeniu podkładu- wybieram wtedy lekki krem nawilżający.

22. Ulubiony kolor cienia do powiek?
Lubię turkusowy, ale zwykle sięgam po chłodny,ciemny brąz.

23. Kredka do oczu, czy eyeliner w płynie?
Kredka w kolorze brązowym lub bakłażanowym - zatarta intensywnym połyskliwym brązowym cieniem (tylko tak umiem przykryć jasną linię blond rzęs)

24. Jak często dźgnęłaś się w oko kredką ?
Nigdy. Ale eyelinerem to chyba za każdym razem więc po prostu odpuściłam sobie eyelinery.

25. Co sądzisz o pigmentach/sypkich cieniach?
Śliczne- zwłaszcza z gamy różowo złotej.

26. Używasz kosmetyków mineralnych?
Nie. Jakoś nie zainteresowałam się i żyję bez tego.

27. Ulubiona szminka?
Mam tylko jedną - Essence 02 Matt -  wybrałam ją jako odpowiednik koloru Velvet Teddy.

28. Ulubiony błyszczyk?
Nie używam. Jedynie pomadki ochronne.

29. Ulubiony róż?
Nie używam. Mam dość swoich rumieńców.

30. Kupujesz kosmetyki na eBay/Allegro?
Nie, jednak kosmetyki ze średniej półki cenowej (perfumy czy podkład) wybieram najczęściej ze sklepów internetowych.

31. Lubisz kosmetyki z drogerii?
Tak, ale tylko wtedy, gdy szukam konkretnego rodzaju w jakimś szczególnym odcieniu. Bardzo lubię szafy Essence, Catrice  i Ingrid.

32. Czy kupujesz swoje kosmetyki od ulicznych sprzedawców lub na bazarach?
Nie , w moim mieście nie ma takich miejsc.

33. Czy chciałabyś chodzić na lekcje wizażu?
Kiedyż jako nastolatka marzyłam o tym, dziś nie miałabym na to czasu. 

34. Czy zdarza Ci się niezdarnie nakładać makijaż?
No pewnie! Czasem eksperymentuję celowo pomijając na przykład korygowanie odcienia policzków czy maskowanie zmęczonych oczu.  Nie lubię  makijaży z kryjącym podkładem.

35. Zbrodnia w makijażu, której nie możesz przeżyć?
Chodzi tu o to czego nie toleruję u innych ? Eeee, chyba nie wzbudza takie coś u mnie emocji. Każdy może sobie bazgrać po buzi jak chce moim zdaniem.

36. Lubisz kolorowe makijaże?
Tak, ale z kolorami wybranymi jakoś konsekwentnie.Matowy lawendowy, miedziany, oliwkowy itp.

37. Która gwiazda wg Ciebie ma zawsze świetny makijaż?
Mogę wskazać youtuberkę, której umiejętności mnie zachwycają -Karissa Pukas.

38. Jeśli miałabyś wyjść z domu używając tylko jednego produktu, co by to było?
Lekki tusz do rzęs, ale tak serio to nic nie muszę nakładać na twarz. Nie mam problemu z wyjściem bez makijażu.

39. Czy wychodzisz z domu bez makijażu?
Bardzo często. O ile mam już hennę na rzęsach.

40. Czy sądzisz, że wyglądasz dobrze bez makijażu?
Da się z tym żyć :)  Mogłabym mieć tylko ciemniejsze rzęsy z natury. Byłoby łatwiej.


To tyle!
Ps. Niedawno obcięłam włosy na dość krótko. Jak znajdę czas zrobię fotki i zrelacjonuję przemianę. Do zobaczenia !




19.12.2017

AKTUALIZACJA WŁOSOWA - GRUDZIEŃ 2017

Cześć Wszystkim!



Dziś mam dla Was aktualizację włosową. W dużym skrócie - w kwietniu tego roku miałam na włosach wykonany zabieg trwałej (link). Mocny skręt utrzymywał się około miesiąca, a do dziś czyli po około 8 miesiącach włosy wykazują tendencję reagowania na wodę i tworzenia nieregularnych fal. Widać też teraz dokładnie ile włosów przybyło i jak dużo łącznie podcięłam przez ten czas. Chyba sporo, może nawet  25cm ?
Na fotce mam włosy ułożone swobodnie na kilkuminutowym papilocie. Podobnie wyglądają po koczku ślimaku. Pasmo grzywki mam nieco krótsze, bo tak po prostu lepiej się układa. Przerzucone na wierzchu. Kolor nadal naturalny, końcówki trochę jaśniejsze  jeszcze po lecie.


A oto moi ulubieńcy kosmetyczni ostatniego czasu. Niedrogie i chyba łatwo dostępne. Szampon Cien z Lidla przeciwłupieżowy (fajny!)  i odżywka Syoss w zamyśle  o działaniu podobnym do Olaplex. O dziwo w sumie nawet bardzo dobrze działa, końce błyszczą, są sprężyste i nawilżone.


Wiele też zależy od zupełnie zwyczajnego traktowania włosów na codzień - bez szczotkowania, układania na gorąco. Unikam też raczej produktów do stylizacji jak pianka czy lakier (brzydko się sklejają pod ich wpływem a w dodatku bardzo wzrasta ich łamliwość).
Przez ostatnie miesiące w kwestii pielęgnacji używałam głównie masek Kallos (Fig) ale odżywka Syoss jest tym kosmetykiem, po którym wyglądają najkorzystniej. Zdaje się, że kupię ponownie, bo produkt jest wyjątkowo udany.
Ogólnie mówiąc, włosy rosną całkiem przyzwoicie, są dość gęste jak na swoje możliwości. Po trwałej zachowywały się ciekawie (inaczej niż zawsze), a teraz mam nawet wrażenie że odżyły.
W okolicach sierpnia wyglądały najsłabiej (link) . Porównując zdjęcia widać tam kołtuniące, suche i bardzo przerzedzone końce. Jednak w sumie i takie etapy (porażki ?:) są dobre, o ile czegoś przy okazji da się nauczyć o pielęgnacji.
Ubyło to co musiało ubyć, ale przynajmniej to co odrosło okazało się znacznie bardziej zdrowe i gęstsze. Najgorzej, gdy  pielęgnacja  i podcinanie dają w kółko efekt dokładnie taki sam (czytaj fajnie przez parę tygodni, a przy pewniej długości już tylko gorzej). U mnie chyba właśnie jednym z tych kluczowych wniosków jest podjęcie decyzji o słusznej długości docelowej. Hodowanie włosów dłuższych niż do zapięcia stanika jest już bez sensu i nie działa (kolejne fragmenty odpadają samoistnie i sukcesywnie).



Aktualne zdjęcia z lampą oraz w świetle dziennym.


To na razie na tyle !  Pozdrawiam włosomaniaczki i nie tylko !

24.11.2017

FILMY, SERIALE, KSIĄŻKI. REKOMENDACJE NA GRUDZIEŃ 2017

Witajcie. Nadszedł czas długich wieczorów w domowej atmosferze zatem niosę dla Was garstkę niedawno odkrytych filmów, seriali i książek. Tutaj znajdziecie wszystkie pozostałe, wcześniejsze wpisy tego rodzaju. Tym razem podaję jedynie tytuły, bez recenzji, jednak myślę, ze zainteresowani trafią na coś w swoim guście. Miłego przeglądania !


KSIĄŻKI :


Tym razem zarekomenduję Wam trzy książki. 
B.A. Paris - Za zamkniętymi drzwiami
Iwona Menzel - w poszukiwaniu zapachu snów.
Liliana Fabisińska, Agnieszka Krawczyk i inni Księgarenka przy ulicy Wiśniowej.

FILMY :



1. Before i Fall
2.The Circle .Krąg.
3. Okja.
4. Everything, Everything Ponad wszystko.
5. Powidoki. 
6. Sztuka kochania.
7.A street Cat named Bob . Kot Bob i ja.
8.Voice from the stone. Głosy ze ściany.
9. A cure for wellness. Lekarstwo na życie.





1. Hidden figures. Ukryte działania.
2.The glass castle. Szklany zamek.
3. Brain on Fire. Umysł w ogniu.
4. Get out. Uciekaj.
5.To the bone. Aż do kości.
6. Mój Nikifor.
7. Porady na zdrady.
8. My blind brother. Mój niewidomy brat.
9. Unforgettable.

SERIALE :

1.The Handmaid's tale. Opowieść podręcznej
2. Red band society. Bractwo czerwonej opaski.
3. The good doctor.


Znacie coś z tych rzeczy ? Czy może polecicie coś od siebie ? Pozdrawiam!

08.08.2017

AKTUALIZACJA WŁOSOWA SIERPIEŃ 2017

Na początku kwietnia, czyli teraz już  cztery miesiące temu poddałam włosy zabiegowi trwałej ondulacji. Od tamtej pory włosy kilkakrotnie odrobinę podcinałam a tak poza tym generalnie już nie eksperymentowałam za mocno. Znacznie częściej i chętniej nakładałam na końce oleje i całkowicie odstawiłam suszarkę....

23.05.2017

L'OREAL TRUE MATCH 2.N Vanilla




Z podkładami jest tak, że zazwyczaj jedno użycie ujawnia wszystkie jego najistotniejsze cechy charakterystyczne. Pierwsze wrażenie zazwyczaj decyduje o tym czy produkt będzie pasował do potrzeb i rodzaju skóry, jej odcienia.
Ja dotąd nie miałam okazji nawet próbować podkładów z wyższej ani nawet średniej półki cenowej. Dawno temu zdarzało mi się kupić jakiś niedrogi Rimmel, potem Affinitone. Od prawie dwóch lat mam jeszcze tańszy Ingrid, a że ten w zupełności potrafił sprostać moim wymaganiom nawet nie marzyłam o niczym lepszym.
Niezwykłym trafem miałam sposobność przetestowania True Match ze sklepu Perfumesco dlatego z ogromną przyjemnością mogę dziś Wam o nim napisać.

ODCIEŃ
Odcień dobrałam przede wszystkim sugerując się jego nazwą. W tabeli kolorów są one poukładane od najjaśniejszego do najciemniejszego, z niuansami tonacji zimnej, neutralnej i ciepłej.
2N Vanilla to kolor neutralny. Wydaje mi się w sam raz dla cery na której są piegi, która się czerwieni od słońca ale ogólnie jest blado zielonkawa w kącikach oczu. Nie testowałam tego odcienia wcześniej na żywo, głównie dlatego, że nie chciałam przekombinować. Chwilowe wrażenie może być mylne i obawiałam się, że chwycę za kolor zbyt różowy, albo za jasny. 2N Vanille jest dokładnie tym, co chciałam zobaczyć na mojej skórze (i tak wyobrażam sobie mój własny naturalny odcień w lepszej, idealnej wersji).



KONSYSTENCJA
True Match to podkład w płynie. Dosłownie sprawia wrażenie rozprowadzonego w płynie pudru. Gładko się rozprowadza i szybko schnie. Jest zupełnym przeciwieństwem Ingrid (gęsty, kremowy i tłusty). True Match bardzo szybko i równomiernie kryje, aczkolwiek lekko widoczne są piegi przy położeniu cienkiej warstwy. Jeśli szybko  zasycha na twarzy, warto pomyśleć o jak najwygodniejszej metodzie nakładania (szeroko, szybko i równocześnie, na pewno nie jednym palcem). 
True Match nie podkreśla szczególnie wad skóry ponieważ jest bardzo drobnoziarnisty w swojej teksturze.

OPIS PRODUCENTA
Podkład w naturalnych odcieniach, rozprowadzający się bez smug, idealnie dopasowujący się do koloru skóry. Nie daje efektu maski przy jednoczesnym świetnym kryciu. Dostępny w szerokiej gamie chłodnych, neutralnych i ciepłych odcieni.
True Match to pierwszy tak doskonale dopasowujący sie podkład od L'Oréal Paris. Gama 9 odcieni pozwoli każdej kobiecie znaleźć swój idealny odcień. Udoskonalona formuła z olejkami eterycznymi i składnikami nawilżającymi dopasowuje się do odcienia i struktury skóry. Efekt? Cera jest nieskazitelna i gładka w dotyku.
Nowa, kremowa formuła zawiera kombinację gliceryny, witaminy E i B5 dla wyjątkowego komfortu. Pozostawia skórę gładką i miękką w dotyku.
Nowa formuła True Match została wzbogacona o trzy nowe hybrydowe pigmenty. Dzięki temu podkład True Match osiąga jeszcze lepszą precyzję kolorystyczną. Nowe pigmenty efektywnie dopasowują się do ciepłej, zimnej i neutralnej tonacji skóry.
Rewolucyjne połączenie czterech olejków eterycznych dla wyjątkowego komfortu aplikacji i równomiernego wykończenia makijażu. Za
pewnia doskonałe rozprowadzenie podkładu, łatwość użytkowania i wyjątkowo sensoryczne doświadczenie.


Skład znajdziecie pod tylną naklejką.



EFEKT I TRWAŁOŚĆ
Cera wygląda po prostu jak idealna, jasna zdrowa skóra. Rozświetlona i gładka. W dotyku aksamitna , do końca dnia zachowuje matowość. Nie ściera się, nie brudzi ubrań ani telefonu :)
To bardzo wygodne, że produkt już zawiera filtr, kolejne ciapki od słońca nie są mi potrzebne (w słoneczne dni,  używam filtra nawet 50+)
Bardzo zaskoczyła mnie jakość i gładkość wykończenia. Zważywszy na to że na moich policzkach są wyraźnie widoczne rozszerzone pory, jestem pełna podziwu, że podkład dał radę je ukryć. Nawet patrząc z bliska nie można się niczego przyczepić.Jest super!

PORADY, WNIOSKI
Głównie to czy Wam się True Match spodoba będzie zależało od dopasowania odcienia. Sama skorzystałam z porad Ewy "Red Lipstick Monster" (link)
Zależnie od rodzaju i stanu skóry zawsze jednak lepiej by przynajmniej raz na jakiś czas wykonywać peeling miejsc, które mają skłonność do łuszczenia się lub kiedyś reagowały na podkłady nieładnymi suchymi skórkami. 
U mnie jako baza ostatnio spisuje się krem z tego zestawu Nivea (recenzja). Ale nie używam go zawsze. Tylko wtedy gdy faktycznie czuję taką potrzebę. 
Na sam koniec podkład warto lekko utrwalić pudrem, ale nie jest to niezbędne bo jak wcześniej wspomniałam True Match ma raczej aksamitne, suche wykończenie. Ja sięgam po puder jedynie aby zmatowić czoło. W kącikach oczu czasami dokładam odrobinę rozjaśniającego korektora. Myślę jednak, że True Match solo będzie i u Was wyglądał w zupełności doskonale. Bo sam potrafi ładnie kryć i rozświetlać, a na końcu matowić.


True Match ma szansę okazać się i Waszym ideałem (jeśli nie został nim do tej pory). W Perfumesco dodatkowo kupicie go w wyjątkowo atrakcyjnej cenie. Znacznie niższej niż w większości stacjonarnych drogerii.


Miałyście kiedyś podkład True Match ? Który kolor Wam przypadł do gustu ?
Co o nim myślicie ? 

09.05.2017

KOSMETYKI RETRO LAT 90, PRZEZ ROK 2000 DO DZIŚ

Witajcie. Ten wpis już dawno chodził mi po głowie. Postanowiłam Was zaprosić na sentymentalną podróż do czasu gdy byłam nastolatką. W roku 2000 miałam 18 lat.Cofnijmy się więc jeszcze dalej. Do pierwszych wspomnień kosmetycznych ponad trzy dekady temu :)

Wiele ze wspomnianych produktów wycofano dawno z produkcji a o części pewnie nawet nikt nigdy nie słyszał, ale jeśli poznajecie, albo miałyście kiedyś nawet w rękach te rzeczy, dajcie znać!



Zdaje się że to mógł być nawet koniec lat 80 !

Tusz do rzęs w pudełku, konkretnie w kamieniu z płaską szczoteczką i cienkim pędzelkiem do kresek, zdaje się Celia.
Matowe cienie do oczu- biały niebieski i jasny beżowy. Były na tyle twarde, że prawie ich nie ubywało.

Podkład , jaki pamiętam (nigdy nie testowany na sobie) w szklanym beczułkowatym słoiczku o dość ciemnym "opalonym" pigmencie i pięknym perłowo pudrowym zapachu. Miał dość rzadką konsystencję i nabierało się go palcem, jak krem.Współcześnie nie produkuje się już nawet podobnych fluidów. Ktoś widział kiedyś taki retro podkład ?

Pomadka bezbarwna ochronna Uroda. Pomadki w seledynowych opakowaniach  o identycznym zapachu jak oryginał sprzed lat produkuje się nadal pod nazwą Melisa! Kiedyś wspomniałam o tym na blogu. Moja wersja była biała ale to nadal ten sam produkt.

Emulsja do włosów Gloria. Jedyna i o wyjątkowym zielonkawym odcieniu emulsja kondycjonująca włosy była obecna na półkach łazienek wielu kobiet. W czasach gdy trwała ondulacja była popularniejsza w salonach fryzjerskich od podcinania końcówek! Na pudełku napis Loki płyn 1, płyn 2 Co to był za wściekły zapach :) Gloria była najlepszym, co można było wówczas włosom podarować.

Szampon Familijny. Oryginalnie przed laty szampon pachniał inaczej niż najnowsza wersja, której woń przypomina proszek do prania. Retro Familijny był urokliwie rumiankowy.

Krem Nivea. To generalnie produkt z bardzo długą historią i był w Polsce od zawsze. Nie widzę różnicy między klasycznym kremem obecnym a tym najstarszym jaki był 30 lat temu.Formułę zapewne ulepszono ale pachnie i wygląda identycznie.

Perfumy "Pani Walewska" i "Reve" oraz "Być może". Panią Walewską i Reve uwielbiam do dziś. Reve w maleńkiej 10 ml buteleczce był wyjątkowo trwały i intensywny. Współcześnie bardzo trudno trafić na zapachy miękkie, łagodne i pudrowe.


Lata 90 to już moje pierwsze samodzielne zakupy kosmetycznie, przeważnie za niewielkie pieniądze.


Maskara z kiosku Ruchu, bodajże Christine ? Jak teraz o niej pomyślę to brak mi epitetów. Pachniała oponami, miała czarno szarawy mętny kolor, osypywała się z oczu i nie domalowywała linii rzęs.Na opakowaniu był złoty kwiatuszek, może ktoś pamięta ?

Puder prasowany. Nie stosowałam żadnych podkładów a właśnie wyłącznie  puder prasowany, czasami Constance Carol a czasami zupełnie przypadkowej, nieznanej dziś już firmy. Jakość niedrogich podkładów z tamtych czasów pozostawiała wiele do życzenia - moim zdaniem każdy wyglądał zbyt sztucznie na piegowatej buzi nastoletniego dzieciaka. Puder prasowany był najbezpieczniejszą opcją.

Błyszczyk w szklanej buteleczce z kulką o konsystencji oleju o pomarańczowym zapachu. To był klasyk, każda nastolatka miała chyba podobny. Kleiły się, ciapały ale i tak dodawały szyku :)

Dezodoranty z tamtych czasów były na tyle intensywne, że pełniły rolę antyperspirantu oraz perfum. Do dziś najlepiej pamiętam Masquerade czarny i Extase błękitny.

Żel do włosów w małym plastikowym słoiku. W niektórych kioskach Ruchu i małych drogeriach kupicie go nawet dziś.Nic to z włosami nie robiło ale pomagało położyć babyhair przy grzywce:)

Cienie do powiek Volare (z małych drogerii). Pewnie niejedna nastolatka zaczynała przygodę z makijażami właśnie od tych. Małe kioski z ozdobami do włosów sprzedawały takie cienie po 3 zł. Wybierałam najczęściej odcienie piaskowe, jasno brązowe, złote.

Woda konwaliowa w szklanej butelce z atomizerem z kiosku Ruchu. To był bardzo subtelny i miły zapach.

Rzeczy, które były wtedy najpopularniejsze to też dezodorant  Impulse waniliowy, cienie do powiek Constance Caroll, bardzo gęsta i ciężka maskara Pierre Rene w seledynowym opakowaniu.


2000 to już czas połowy liceum.  

Maskara do rzęs Miss Sporty, Rimmel .Miss Sporty kupiłam raz i nie krył rzęs na całej długości. Za to Rimmel w kilku kolejnych wersjach towarzyszył mi przez lata.

Cienie do powiek Miss Sporty, ciemne kawowe brązy. Tutaj sobie szalałam odważnie ze smoky eye :)

Biała kredka nad linię rzęs (nie pamiętam jaka). Zaczęło się od fascynacji latami 60 i do dziś makijaż z jasną kreską jest moim ideałem ale  w wersji cut crease.

Tusz do kresek Wibo

Mgiełki zapachowe Coty różana i brzoskwiniowa. Niestety już od dawna nie produkowane a szkoda....

Podkład - chyba Rimmel (oatmeal beige)  i nieco później przez dłuższy czas Affinitone Maybelline używany do czasu aż zupełnie przestał stapiać się ze skórą ( przypuszczam że po ciuchu zmieniono recepturę  na bardziej "suchą")

Puder prasowany Affinitone nr 17 Puder, który jeszcze nakładałam okrągłą gąbeczką z zestawu był pierwszym, który zachwycił mnie idealnie drobną niewidzialną fakturą w perfekcyjnie stapiającym się odcieniu.

od 2010 do 2017 
Tutaj wymienię tylko hity, które będą mi się kojarzyły z tymi czasami na pewno.



Dziś w kosmetyczce jako nieodzowny element znajdzie się krem nawilżający z filtrem UV. Trzydzieści parę lat ma już swoje prawa :)


Produkt do stylizacji brwi bo nagle stało się to modne :)

Konturówka Essence do ust. Przez wiele lat wogóle nie podkreślałam ust aż do momentu, gdy pierwszy raz użyłam kredki Essence w odcieniu ślicznego różu. Totalna obsesja.

Tusz Lovely. Bo nie wymyślono chyba tańszego a równie funkcjonalnego.

Podkład Ingrid - ten sam powód co tusz Lovely.

Paleta cieni Makeup Revolution. Przepiękna paleta o gładkiej teksturze i bardzo eleganckich kolorach.Zawsze marzyłam o podobnej. Mam ją dzięki Truskawkowa Kawa. Uwielbiam!




A Wy z czym będziecie kojarzyły wasz makijaż za kilka lat ? Jakie są Wasze ulubione i warte zapamiętania produkty  teraźniejszej kosmetyczki ?


Pamiętacie któreś produkty z dawnych lat? Koniecznie dajcie znać!